
I stało się. Wpadli. I to nie raz. Niee, nie dziad z panną E. Wszechświat i Nicość. Jako, że Algorytm Wieczności trwał i działał, nie mieli zbytnio czasu na wychowywanie potomstwa, a nie było jeszcze wtedy wielowątkowości i wieloprogramowania, więc nie mogli się rozdwoic. Rodzice umieszczali dzieci w kołyskach mgławicowych, gdzie otulone kołderkami z gwiezdnego pyłu spały i wcinały kaszkę z ciemnej materii. Dieta ta nie pozostała obojętna dla ich charakterkow. Gdy podrosły, ( jak to dzieci ) zaczynały rozrabiać. Ich ulubionym miejscem zabaw była Ziemia. Tam też zamieszkały. Zmieniła się także ich dieta, od teraz pożywiały się ludźmi. Długo trwało zanim ustalono jakiekolwiek zasady między Dziećmi, a ludźmi. Zasady pożywiania się ma się rozumieć. Dzieci, które ludzie uważali za smoki upodobały sobie dziewice. Te, które żyły w morzu - Lewiatany i Wielkie Kałamarnice - wolały raczej statki i marynarzy, a inne jak Cthulhu tworzyły małe lub wieksze kulty.. No, ale to inna bajka..
Czas mijał, świat zmieniał się, zmieniali się ludzie. Zaczynało wszystkiego brakować - tak żaglowców, jak i dziewic. Wtedy Dzieci zwróciły się do rządów wszystkich państw. Na początku nie mogli się dogadać.. Wybuchła jedna wojna, druga.. W koncu umówiono się, że każde Dziecko zamieszka w jakimś mieście uniwersyteckim, a i imię po nim odziedziczy. Do wyboru. Jako, że Dzieci w dzisiejszych czasach dużo spały, bo podrosły już i zleniwiały ( jak to dzieci ), to i jadły rzadziej. Od tej pory na końcu każdego semestru akademickiego te Małe Potworki wcinają biednych studentów, którzy odpadli lub zrezygnowali. Jednym z tych krwiożerczych Urwisów był Umk. Śliczne stworzenie o 20 mackach, szerokim najeżonym wielkimi zębiskami uśmiechu, zamieszkujące Rzekę, Po Której Niejeden Chodził Wisłę. Słucham ? Że, co, że niby nieprawda ? Rozmawialiście z kolegą, co odpadł tydzień temu ? A, tak. Umk nie ma łatwego życia. Zwłaszcza, że teraz student może i 100 lat studiować. Te wszystki poprawki, warunki, powtarzania, zmiany kierunków i miast nie ułatwiają sprawy. Gdy teraz Umk ostrzy zęby przed kolejną sesją, na Wrzosowej 51 coś zadzwoniło..
Moje myśli mówiły tylko jedno. "Maciek kurwa, ja pierdolę wyłącz ten budzik". Nie ma obleśniejszego dźwięku na całej Ziemii niż budzik Maćka. Ni to rozbuchany seksualnie komar na extasy, ni straszliwy śpiew lelka kozodoja oznaczający śmierć. Żeby to było raz. Nie, no po co. . Maciek jest z Włocławka. Nazwisko ma z Litwy ponoć, czym szczyci się niezmiernie, a przyzwyczajenia nie z tej Ziemii. Nim wstanie, budzik musi dzwonić około 10-15 razy w ciągu kolejnych 2 godzin ustawiony na godzinę wczesniej przed właściwym powstaniem jaśnie pana litewskiego szlachcica. Oto portret sporządzony przez dziko rosnące przed domem ogórki małosolne o właściwościach halucynogenno-chwytliwych:

Maciek jest fanem leżakowania do bólu. Dopóki może to leży, a jak już nie może to się kładzie. Ma tylko kilka środowisk życia, w których czuje się optymalnie: ekosystem łóżka z jego małym burdelikiem na około, ekosystem łazienki dokąd idzie najpierw, gdy już wstanie, przestrzen aneksu kuchennego, a także Starówki Toruńskiej z całą jej mnogością klubów, dokąd to idzie gdy już nie może, z rzadka też chadza na WMiI. Po kolei.
Łóżko jest dla Macieja jego twierdzą. Ostoją spokoju, miejscem zabaw i edukacji. Nigdy nie ścielone. Nigdy. Obok łóżka leżą ubrania, te czyste i te brudne. Minigrą dla Maćka jest odróżnianie czystych od tych drugich. Dla mnie niestety jest to zbyt trudne. Leza tam tez talerze, sztucce i kubeczki, srednio 50% tego typu rzeczy z calego mieszkania. W 95,5% brudne. W niedalekim sąsiedztwie łóżka MUSI stać Okno Na Świat. Do niedawna był nim IBM coś-tam coś-tam z Anglii przywieziony przez siostrę pana M., lecz ostatnio pojawił się także nowy przyjaciel Maciusia - jeśli się nie mylę HP Pavillion cośtam. (Kolejny raz dzwoni budzik). Innymi słowy, Maciek na łóżku pije, je i żyje. To chyba jakiś rodzaj symbiozy, między mikrobami zamieszkującymi okolice łoża księcia litewskiego, a nim samym.
Do łazienki Maciek chodzi ze swoim nowym ulubionym przyjacielem, co znacznie wydłuża czas tam przez niego spędzany. Niektóre źródła sugerują, że to wszystko przez porno. Racja. Wszystko przez Porno! Odejdźmy jednak od polityki.
Kolejnym ważnym miejscem, które często Maciek blokuje jest aneks kuchenny. Gotuje tam przeróżne dziwne rzeczy nadużywając ostrej papryki z POLO (tm), niegdyś zwykł też robić zupy (całkiem smaczne Maciuś :> ).
Jednym z ulubionych przez szlachcica przedmiotów jest lustro. Czesanie się Maćka mogłoby otworzyć nowy rozdział w historii fryzjerstwa i kosmetologii. Odbywa się na 2 lustra, grzebień i arabską gumę do włosów i trwa conajmniej 7 i pół minuty.
Gdy już Maciek się uczesze, może iść w 3 miejsca. Pierwsze trywialne - POLO, o nim nie będziemy się tu rozpisywać.
Drugie - impreza. Gdzie Maciek nie pójdzie tam wypije, gdzie wypije tam się bawi. Pije dużo, a bawi się jeszcze więcej. Nie znam bardziej imprezowego typa na roku. Głównym celem zabawy jest zdobycie numeru/ów. Numer oznacza kobietę. Kobiety to numery. Mogą też mieć rozmiar stanika, imię, albo wydział/kierunek, na którym studiują, tak aby można je było jakoś wpisać do książki adresowej. Książe czasem się z nimi spotyka, czasem potekstuje, a czasem napisze na gg. Czasem :] W miedzyczasie poluje na nowe numery.
Trzecie - WMiI. Maciek studiuje tak jak i ja informatykę. Nie lubi wykładów pana Piotra Człowieka z Charakterem D., lubuję się natomiast w wywodach pani Mirosławy Czy Można Głośniej S.. Umk już od pierwszego roku poluje na Maćka, bo ma on swój własny oryginalny sposób na zmuszanie się do działania. Najpierw opierdolić wszystko co się da. Niby się uczyć, próbować się starać, coś tam.. Ale niestety.. Same 2. Wtedy Maciek zbiera w sobie całą energię i zdaje kilka/naście/dziesiąt poprawek. Niesamowite. A Umk wtedy płacze głodny :< Tacy studenci ponoc smakuja najlepiej..
Kiedyś, gdy Maciuś był naje..pijany mocniej, niż zwykle objawił mu się Umk. Był jednak Księciu niestraszny, bo ten gdy Dziecię w przemienionej postaci stanęło mu na drodze rzekł: "Co Ty koleś, ja jestem z Włocławka, tam można wpie**** dostać.". Umk stanął jak wryty, podwinął ogon i zwiał. Czeka tylko, aż Maćkowi kolejny raz powinie się noga na egzaminie. Idę zjeść coś i na PRR..
Czas mijał, świat zmieniał się, zmieniali się ludzie. Zaczynało wszystkiego brakować - tak żaglowców, jak i dziewic. Wtedy Dzieci zwróciły się do rządów wszystkich państw. Na początku nie mogli się dogadać.. Wybuchła jedna wojna, druga.. W koncu umówiono się, że każde Dziecko zamieszka w jakimś mieście uniwersyteckim, a i imię po nim odziedziczy. Do wyboru. Jako, że Dzieci w dzisiejszych czasach dużo spały, bo podrosły już i zleniwiały ( jak to dzieci ), to i jadły rzadziej. Od tej pory na końcu każdego semestru akademickiego te Małe Potworki wcinają biednych studentów, którzy odpadli lub zrezygnowali. Jednym z tych krwiożerczych Urwisów był Umk. Śliczne stworzenie o 20 mackach, szerokim najeżonym wielkimi zębiskami uśmiechu, zamieszkujące Rzekę, Po Której Niejeden Chodził Wisłę. Słucham ? Że, co, że niby nieprawda ? Rozmawialiście z kolegą, co odpadł tydzień temu ? A, tak. Umk nie ma łatwego życia. Zwłaszcza, że teraz student może i 100 lat studiować. Te wszystki poprawki, warunki, powtarzania, zmiany kierunków i miast nie ułatwiają sprawy. Gdy teraz Umk ostrzy zęby przed kolejną sesją, na Wrzosowej 51 coś zadzwoniło..
Moje myśli mówiły tylko jedno. "Maciek kurwa, ja pierdolę wyłącz ten budzik". Nie ma obleśniejszego dźwięku na całej Ziemii niż budzik Maćka. Ni to rozbuchany seksualnie komar na extasy, ni straszliwy śpiew lelka kozodoja oznaczający śmierć. Żeby to było raz. Nie, no po co. . Maciek jest z Włocławka. Nazwisko ma z Litwy ponoć, czym szczyci się niezmiernie, a przyzwyczajenia nie z tej Ziemii. Nim wstanie, budzik musi dzwonić około 10-15 razy w ciągu kolejnych 2 godzin ustawiony na godzinę wczesniej przed właściwym powstaniem jaśnie pana litewskiego szlachcica. Oto portret sporządzony przez dziko rosnące przed domem ogórki małosolne o właściwościach halucynogenno-chwytliwych:

Maciek jest fanem leżakowania do bólu. Dopóki może to leży, a jak już nie może to się kładzie. Ma tylko kilka środowisk życia, w których czuje się optymalnie: ekosystem łóżka z jego małym burdelikiem na około, ekosystem łazienki dokąd idzie najpierw, gdy już wstanie, przestrzen aneksu kuchennego, a także Starówki Toruńskiej z całą jej mnogością klubów, dokąd to idzie gdy już nie może, z rzadka też chadza na WMiI. Po kolei.
Łóżko jest dla Macieja jego twierdzą. Ostoją spokoju, miejscem zabaw i edukacji. Nigdy nie ścielone. Nigdy. Obok łóżka leżą ubrania, te czyste i te brudne. Minigrą dla Maćka jest odróżnianie czystych od tych drugich. Dla mnie niestety jest to zbyt trudne. Leza tam tez talerze, sztucce i kubeczki, srednio 50% tego typu rzeczy z calego mieszkania. W 95,5% brudne. W niedalekim sąsiedztwie łóżka MUSI stać Okno Na Świat. Do niedawna był nim IBM coś-tam coś-tam z Anglii przywieziony przez siostrę pana M., lecz ostatnio pojawił się także nowy przyjaciel Maciusia - jeśli się nie mylę HP Pavillion cośtam. (Kolejny raz dzwoni budzik). Innymi słowy, Maciek na łóżku pije, je i żyje. To chyba jakiś rodzaj symbiozy, między mikrobami zamieszkującymi okolice łoża księcia litewskiego, a nim samym.
Do łazienki Maciek chodzi ze swoim nowym ulubionym przyjacielem, co znacznie wydłuża czas tam przez niego spędzany. Niektóre źródła sugerują, że to wszystko przez porno. Racja. Wszystko przez Porno! Odejdźmy jednak od polityki.
Kolejnym ważnym miejscem, które często Maciek blokuje jest aneks kuchenny. Gotuje tam przeróżne dziwne rzeczy nadużywając ostrej papryki z POLO (tm), niegdyś zwykł też robić zupy (całkiem smaczne Maciuś :> ).
Jednym z ulubionych przez szlachcica przedmiotów jest lustro. Czesanie się Maćka mogłoby otworzyć nowy rozdział w historii fryzjerstwa i kosmetologii. Odbywa się na 2 lustra, grzebień i arabską gumę do włosów i trwa conajmniej 7 i pół minuty.
Gdy już Maciek się uczesze, może iść w 3 miejsca. Pierwsze trywialne - POLO, o nim nie będziemy się tu rozpisywać.
Drugie - impreza. Gdzie Maciek nie pójdzie tam wypije, gdzie wypije tam się bawi. Pije dużo, a bawi się jeszcze więcej. Nie znam bardziej imprezowego typa na roku. Głównym celem zabawy jest zdobycie numeru/ów. Numer oznacza kobietę. Kobiety to numery. Mogą też mieć rozmiar stanika, imię, albo wydział/kierunek, na którym studiują, tak aby można je było jakoś wpisać do książki adresowej. Książe czasem się z nimi spotyka, czasem potekstuje, a czasem napisze na gg. Czasem :] W miedzyczasie poluje na nowe numery.
Trzecie - WMiI. Maciek studiuje tak jak i ja informatykę. Nie lubi wykładów pana Piotra Człowieka z Charakterem D., lubuję się natomiast w wywodach pani Mirosławy Czy Można Głośniej S.. Umk już od pierwszego roku poluje na Maćka, bo ma on swój własny oryginalny sposób na zmuszanie się do działania. Najpierw opierdolić wszystko co się da. Niby się uczyć, próbować się starać, coś tam.. Ale niestety.. Same 2. Wtedy Maciek zbiera w sobie całą energię i zdaje kilka/naście/dziesiąt poprawek. Niesamowite. A Umk wtedy płacze głodny :< Tacy studenci ponoc smakuja najlepiej..
Kiedyś, gdy Maciuś był naje..pijany mocniej, niż zwykle objawił mu się Umk. Był jednak Księciu niestraszny, bo ten gdy Dziecię w przemienionej postaci stanęło mu na drodze rzekł: "Co Ty koleś, ja jestem z Włocławka, tam można wpie**** dostać.". Umk stanął jak wryty, podwinął ogon i zwiał. Czeka tylko, aż Maćkowi kolejny raz powinie się noga na egzaminie. Idę zjeść coś i na PRR..



