wtorek, 6 stycznia 2009

Zamek z miliarda płatków śniegu i 4 bryłek lodu


Powoli wybudzam się.. Ciepły.. ciepły, lepki od marzeń sen. Zimno. Zimniej. 13 stopni Celsjusza. Żyjemy w lodowym zamku. Oblizujemy małe nagie sopelki, popijając Soplicę z zamarzniętego wodospadu w łazience. Mróz obgryzuje tafle szyb pozostawiając na nich ślady wyrzynających się ząbków. Zima. Zaszronione garnki błyszczą ślicznie w promieniach wschodzącego Słońca. Zastanawiam się.. czy zacząć składać mu hołd. A nuż będzie kurwa cieplej !? Nie.. To jakaś dziwna, niesamowita siła dba o nasze posklejane mrozem portfele, banknoty rozpadają się z zimna, pozostawiając tylko drobne do wydania w Polomarkecie.. REKLAMA



PO REKLAMIE.
To wszystko sprawka Lodowego Dziada, Pana Dzień Dobry Złotej Rączki Grozi Śmiercią inż. Hrabiego M. , w którego lokalu przędziemy nici swego żywota. Oto jego rycina sporządzona przez anonimowego artystę malarza. Zacznijmy od początku..
Mr M. poznaliśmy z kolegami we wrześniu. Była złota polska jesień, czyli standardowo wszystko razem z latem umierało, a Słońce starało się ratować całą sytuację przyświecając letnio jak gdyby nigdy nic, co jakiś czas kasłając wiatrem słonecznym. Gdy już dotarliśmy do raju na Wrzosach, oczarowało nas to miejsce niczym hobbitów Rivendell i postanowiliśmy tu pozostać. Ok, ok, tak naprawdę to było tanio. Nawet bardzo stosunkowo. Po tym fakcie i moich opowieściach o uroczym starszym Panie M. usłyszałem o nim prawdy od ludzi, którzy się właśnie stąd wynosili. Ciekawostka. I tak jak mi wspominano.. Hrabia przybywa co jakiś czas, średnio co 10-15 dni na swoim dzikim rumaku, by zebrać od nas daninę. Co jakiś czas przyczepia pinezkami żądania haraczu na Tablicy Na Dole od przeróżnych instytucji. "Wierzcie mi, powiadam: nie ja was ograbiam, lecz oni..".
Pan hrabia jest także fanem przepisów BHP. Przy każdym możliwym urządzeniu elektrycznym jakie stoi w lokalu, zamontowana jest instrukcja obsługi i ostrzeżenia. Gdy dotrze moja karta pamięci to wrzucę zdjęcia, bo jest na co patrzeć. A to "Grozi śmiercią", "Nie włączać". Dostajemy też porady życiowe np. jak korzystać z umywalki by optymalnie umyć naczynia. Serdecznie dziękujemy!
Za każdym razem, gdy Pan nadchodzi, przychodzi On w ciszy skrzypiących schodów i cierpieniu. Czasem sapaniu. Potem rozlega się głośne i rozentuzjazmowujące "Dzień dobry!" brzmiące jak głos Quorthona gdyby dożył sędziwego wieku. Po tym fakcie pan M. zagląda do pokoju koleżanki E., o której później. Wita się z całym wesołym domkiem i mówi, że nie będzie przeszkadzać. No przecież. Nie, nie on nie będzie przeszkadzać. Nie no jak to. Przecież mówił, że nie będzie. I robi swoje.. Czasem schodzi na Dół. Ma tam kanciapę, którą z reguły skutecznie zastawia rower kolegi Z. Nikt nie wie co znajduje sie w środku. Mówią, że trzyma tam zwierzęta leśne w słoikach i że produkuje literaturę.
Pan M jest istną złotą rączką. A to nam blacik zrobił, żarówkę przyniósł, drzwi u kolegi Z( nie, nie zenon) naprawia już 5 tydzień, a jak trzeba to i życzenia złoży świąteczne, mnie nawet 2 razy. Hrabia jest już posunięty przez czas i słabo słyszy. Ostatni szalony nam nawet odśnieżył śpiącą neodżunglę przed wejściem (Neodżungla śpi, bo zimno, też bym spał, ale studiuję :( ).
O czym to ja chciałem.. Aha, dlaczego jest zimno. Otóż, w łazience stoi piec gazowy, który grozi śmiercią. Na dworzu blizzard, więc jest włączony. Na "jedynkę". Hrabia powiada: "Załóżcie po 3 swetry i 2 koce, a zimna bać się nie musicie. Lecz jeśli 2 założycie i podkręcicie ogrzewanie, sam diabeł z piekła przybędzie i będzie wam grzał ogniem piekielnym, później przyjdzie czas zapłaty i będzie płacz i zgrzytanie zębami, bo oto diabeł kazał wam będzie wszystko razem z duszą oddać."
No i nie grzejemy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz